Boję się i nic na to nie poradzę

                    Jutro idę do szpitala. Na laryngologię. Czekający mnie zabieg nazywa się septoplastyka przegrody nosowej. Zbrzydło mi życie z notorycznie niedrożnym nosem. Mam tak od zawsze. Pewnie od urodzenia. Ciekawe, że dawniej jakoś mi to specjalnie nie przeszkadzało, ale od kilku lat zaczęło być coraz bardziej męczące. Szczególnie zimą przy centralnym ogrzewaniu. Dwa lata temu zdecydowałam więc, że czas zrobić z tym porządek. Gdy w 2012-tym roku wyznaczono mi jutrzejszą datę zgłoszenia się na oddział, byłam zbulwersowana tak odległym terminem, a tu patrzcie…. zleciało jak z bicza trzasnął.

Jestem tchórzem. Boję się. Byłam bliska przełożenia daty zabiegu, ale jak sobie pomyślałam o conajmniej kolejnych dwóch zimach z tym wiecznie zapchanym nosem, to sobie pomyślałam: raz kozie śmierć…..i niech się dzieje wola nieba……

Jestem tchórzem. Wciąż się waham. Sięgam po kolejnego cukierka. Jak tak dalej pójdzie to w jutrzejszym badaniu krwi (jeśli takowe mi zrobią) poziom glukozy będzie bił rekordy.

Jestem tchórzem. Najlepiej żebym jutro na dzień dobry w progu szpitala dostała „głupiego jasia”.

Jeśli jutro nie dotrę do szpitala, lub z niego zrejteruję na pewno się tu zjawię.

 

2 myśli na temat “Boję się i nic na to nie poradzę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s