Był sobie żebrak…………

……..Nazywał się Beniamin Holst i był Niemcem. Niemiec żebrakiem? To się w pale nie mieści jak powiedziałby znajomy policjant. A jednak. Otóż ten pan, po utracie pracy i domu w swoim rodzinnym kraju postanowił wyemigrować do jednego z krajów azjatyckich aby tam rozpocząć nowe życie. Nie wiadomo czy decydując się na wyjazd już miał wizję że będzie żył z żebrania, wiadomo natomiast że ten rodzaj zajęcia bardzo przypadł mu do gustu. Wiodło mu się nieźle. Był przekonujący dzięki swojej chorobie (słoniowacizna jednej nogi), więc dzięki datkom białych turystów i biednej miejscowej ludności wyciągał sporo. Zarobione pieniądze przeznaczał na hulaszczy tryb życia dokumentując to w mediach społecznościowych. I tu przegiął. Musiał się chwalić? Kto zagląda do kieszeni przeciętnego żebraka ile wyciąga dziennie i co z tą kasą robi? A tak, azjatyckie media uznały go za globtrotera-oszusta żerującego na współczuciu ludzi i medialna nagonka spowodowała, że gość dostał zakaz wjazdu do jedenastu azjatyckich krajów  – tyle zaliczył w swych żebraczych wojażach. Pogonili z Azji? Wcale się tym nie przejął. Puki co osiadł w jednym z krajów afrykańskich i bardzo sobie chwali. Zajęcia zmieniać nie zamierza.

Powyższe streszczenie żebraczych lat życia pana Holsta powstało w oparciu o artykuł Tomasza Augustyniaka pt. „Podróżują, by żebrać, żebrzą, by podróżować. Biedaturystyka nowym trendem” opublikowanym na stronie WP Magazyn Podróże.

Artykuł z założenia jest o młodych białych ludziach którzy z minimalnymi środkami, lub bez pieniędzy przyjeżdżają turystycznie do krajów Globalnego Południa z góry zakładając, że brakujące pieniążki  na kontynuację podróży zdobędą na miejscu dorabiając, lub po prostu żebrząc. Z dorabianiem to różnie bywa (praca albo jest, albo jej nie ma) a więc część z nich po prostu wyciąga rękę po datki do innych białych turystów i miejscowej biednej ludności. Tym drugim, to ponoć pan Holst swoją postawą wskazał kierunek co robić, żeby się nie narobić a mieć.

No i posypały się gromy na turystów – żebraków ze strony mediów (internet, prasa).

A oto kilka cytatów z artykułów zagranicznej prasy które pozwalam sobie przytoczyć za autorem:”

„Ben Groundwater z australijskiego Travellera: „Begpackerzy najwyraźniej nie rozumieją, jak dobrze im się żyje. Nie mają pojęcia o swoich przywilejach białych ludzi, niezwykłym szczęściu, że urodzili się w rozwiniętym kraju, dzięki czemu mają środki na podróże po świecie jako nasto- czy dwudziestoparolatkowie, że to czyni ich zdumiewającymi wręcz szczęściarzami”.

Inni komentatorzy pisali ostrzej: młodzi, zdrowi podróżnicy chodzący z kubkiem w ręku i proszący obcych, zarówno innych turystów, jak i miejscowych, żeby sfinansowali im wypoczynek, przynoszą wstyd swoim rodzinnym krajom. Zwłaszcza że przeciętny dochód w miejscach, do których podróżują, jest znacznie niższy od tego, co mogliby zarobić u siebie za minimalną pensję.

„Jest coś prawdziwie irytującego w młodych ludziach z Zachodu, cieszących się wszystkimi przywilejami: bogactwem, wykształceniem i wysokim statusem na świecie, którzy mimo to starają się prosić o pieniądze w biednym kraju, żeby mieć pewność, że wystarczy im na kolejną imprezę na plaży” – napisała w brytyjskim dzienniku „The Independent” publicystka Helen Coffey podkreślając, że są sytuacje, w których wyciągnięcie ręki po pomoc jest uzasadnione, a bycie ulicznym artystą albo sprzedawcą może być pełnoprawnym sposobem zarobkowania.

Źródło: ImSoloTraveller/Twitter / Jedni żebrzą, inni handlują rękodziełem. Tak czy inaczej ich sposób „zarobkowania” budzi mieszane uczucia

Co innego, kiedy ktoś świadomie wybiera się w podróż bez pieniędzy i liczy, że jakoś to będzie. Krytycy takiej strategii mówią, że założenie, że lecimy dokądś bez wystarczających środków, licząc na szczodrość miejscowych oznacza, że będziemy żerować na tamtejszej gospodarce i mieszkańcach”.

I właśnie te wypowiedzi wzbudziły we mnie mieszane uczucia:

Bo autorzy z góry zakładają, że ci wszyscy młodzi ludzie idą na łatwiznę wybierając ten sposób podróżowania. Bo pochodzą z rozwiniętych krajów, więc są szczęściarzami. Bo mają wszystko – bogactwa, wykształcenie, przywileje białych ludzi i nie rozumieją jak im się dobrze żyje.

Powtarzam się, ale chciałam wypunktować główne argumenty przeciwników bieda-turystów. Moim zdaniem jest to bardzo płytkie potraktowanie zjawiska jakim jest uprawiana przez młodych ludzi biedaturystyka do krajów azjatyckich. Bo w najbogatszych, rozwiniętych krajach świata też nie wszyscy mają po równo. Są enklawy bogactwa i biedy. Skąd założenie, że biedaturyści wywodzą się ze środowisk na tyle majętnych, że stać by ich było na stuprocentowe opłacenie sobie podróży w każdy egzotyczny zakątek świata. Dla części być może jest to rzeczywiście moda (cytat:”bieda jest glamour”), ale przeważająca większość bez odwagi, żeby wyruszyć w świat na zasadzie „jakoś to będzie” pewnie nigdzie by nie wyjechała. Nie popieram żebractwa czy to u mnie w kraju, czy gdzie indziej ale to jest problem etyczny osoby, która wyciąga rękę  po cudzy grosz. Myślę, że ludzi, którzy żebrzą żeby się „zabawić na plaży” (cyt. z artykułu) też nie jest duży odsetek w porównaniu z ogółem tych, którzy w tym obcym kraju chcą przeżyć i coś zobaczyć.

Jeszcze inny aspekt biedaturystyki. Czytam, że część młodych ludzi po przyjeździe do biednego azjatyckiego kraju zostaje na stałe, bo nie chcą wracać do swych bogatych ojczyzn. Ciekawe. Wolą klepać biedę imając się różnych dorywczych zajęć, niż wrócić do siebie, gdzie czekają ich  „przywileje i bogactwa białych ludzi”. A może to nie moda, a sprzeciw wobec form życia w skomercjalizowanym świecie pcha ich na drugą półkulę, gdzie choć biedniej, ale żyje się prościej i łatwiej.

„– Przygoda w Azji, nawet bez pieniędzy, jest lepsza niż bycie bezdomnym w Niemczech” – mówi Beniamin Holst.

Nie popierając sposobu zdobywania pieniędzy przez niego, oraz ich wydawania warto się zastanowić, czy nie podobnymi przesłankami (brak pracy, perspektyw, frustracja) kierują się młodzi ludzie zmierzając na szlaki krajów Globalnego Południa.

 

Reklamy

2 myśli na temat “Był sobie żebrak…………

    1. Cieszę się że tu wpadłaś. Mam cichutką nadzieję że nie będziesz rozczarowana. Wracaj jak najszybciej do zdrowia. Pozdrawiam cieplutko.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s