Psia dola

Dwa tygodnie temu                                                                     Dzisiaj……..

Skończył się kolejny cudowny dzień wiosny. Moje osiedle pięknieje z każdym dniem. Pokrywają się listowiem i kwieciem kolejne drzewa i krzewy. Urosła trawa kryjąc „miny” pozostawione przez pieski i ich niesubordynowanych właścicieli (ma to jeden minus – trudniej je zauważyć, a wiec łatwiej o przykrą wpadkę). U nas, jak widać na zdjęciach trawniki są jak łąki, więc można po nich chodzić bez obawy zadeptania. Bawią się więc na nich dzieci, i spacerują ludzie z pieskami. Szkoda tylko, że ci drudzy zostawiając „pamiątki” po swoich pupilach nie pamiętają o tych pierwszych.

Spacerując dziś z psinką i patrząc na trawnik usiany kwiatami mniszka lekarskiego zastanawiałam się przez chwilę, czy jak co roku nie zrobić syropu z ich kwiatów (musiałabym się wybrać na zbiory gdzieś poza osiedle), ale się rozmyśliłam. Przypomniałam sobie, że jeszcze mam kilka słoików z ubiegłego roku. Oprócz tego zostały mi syropy z kwiatów i owoców czarnego bzu i bazi sosnowych.  Acha – jeszcze mam nalewki z czarnego bzu, bazi sosnowych no i z mniszka lekarskiego. Na najbliższy sezon jesienno-zimowy powinno wystarczyć.

……………………………………………………………………………………………………………………………………………..

Psinka znów mi się pochorowała. Pogorszył się stan nerek. Jeździmy więc co drugi dzień do weterynarza na kroplówki. Wczoraj pani przywiozła do weta pieska z prawdopodobnie uszkodzonym kręgosłupem (wstępna diagnoza po zbadaniu). Przyczyna – sąsiad kopnął go tak mocno, że zwierzę przestało chodzić. I to nie było na ulicy. On wszedł na posesję tej kobiety. Dlaczego tak potraktował tego psa? Pewnie jakieś międzysąsiedzkie porachunki. Ale co mu zawiniło biedne zwierzę?

Jakiś czas temu czytałam w necie o gościu, który z zemsty na sąsiadce powiesił jej psa. Innym znów razem o idiocie (bo jak inaczej nazwać takiego zwyrodnialca) co uprał kota sąsiadki w pralce automatycznej. Za każdym razem, jak czytam, lub słyszę o takich „wyczynach” i innych formach bestialskiego traktowania zwierząt przez niektórych osobników zwanych ludźmi zastanawiam się jaka kara byłaby adekwatna do czynu jaki popełnili. Właściwie żadna. Ani wieloletnie więzienie, ani wysoka nawiązka finansowa. Oni boją się kary jako takiej, ale nie rozumieją na czym polega ich przestępstwo. Dla nich zwierzę, to nie jest czująca istota, tylko rzecz, którą można potraktować wg swojego widzi mi się. Mam humor – pogłaskam, nie mam humoru – skopię, połamię kości, wyłupię oczy. Niech ma.

I tu znów kłania się edukacja od najmłodszych lat. Po pierwsze uczyć szacunku dla innych form życia, po drugie uczulać, żeby nie było w otoczeniu tolerancji dla zła czynionego przez złych, podłych ludzi.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s