Ch…wa Pani Domu, czyli wrzuć na luz

Szukając dziś w internecie zupełnie czego innego, natknęłam się na artykuł o fanpejdżu (tak było napisane) Chu…ej Pani Domu, czyli jak nie być dobrą gospodynią.

Dopiero co popełniłam tekścik o moich problemach z utrzymaniem porządku w mieszkaniu, a tu czytam dzisiaj, że ten problem ma całkiem pokaźna rzesza Polek. Ponad siedemset tysięcy osób lubiących tę stronę, to sporo. Wpadłam tam nawet na chwilę i szybciutko przeleciałam co ciekawsze wpisy i zdjęcia, żeby mieć obraz sytuacji, boć wiadomo,że do artykułu wybiera się te najbardziej „smakowite kąski”. W sumie spoko strona, choć zdecydowanie dla młodych.  Nie podobają mi się wulgaryzmy (z tytułowym włącznie), ale cóż – różnica pokoleń. Fajne jest to, że ludzie akceptują siebie takimi jacy są i podchodzą do swoich wpadek z humorem i na luzie. W końcu nie każdy musi i chce być Perfekcyjną Panią Domu.

 

Reklamy

10 myśli na temat “Ch…wa Pani Domu, czyli wrzuć na luz

  1. Bycie perfekcyjną bardzo usztywnia spojrzenie 😉 Lubię mieć czysto i porządek, ale bałagan nie spędza mi snu z powiek, a w pewnych miejscach jak jest, to od razu się lepiej odnajduje. Taki paradoks.

    Polubienie

    1. Trudno być perfekcyjną gospodynią zwłaszcza młodej kobiecie z małym dzieckiem (dziećmi). Znam to z autopsji i rozumiem, choć ja osobiście krępowała bym się chwalić swoimi porażkami na forum publicznym. Kontrolowany bałagan (patrz – twoje biurko) ma swoje plusy, skoro się tam świetnie odnajdujesz. :-))))

      Polubienie

  2. Ja bym tylko tutaj dodała taką małą uwagę, można nie być perfekcyjną panią domu, ale zwykle robi się coś w zamian. W sensie, nie sprzątam, ale za to czytam dzieciom książki. Nie sprzątam, bo jeżdżę po świecie, nie sprzątam, bo mam inne pasje. Młodzi natomiast zwykle (bo oczywiście nie zawsze), swoją nieperfekcyjność (chu…owość:-) uznają za dewizę życiową na zasadzie „no taka jestem, jak ci nie pasuje to sp….laj”. Zero kompromisów.
    Co do wulgaryzmów, to mam podobne odczucie, powiem nawet więcej, gdybym w swoich notkach wrzucała co drugie słowo z tego zasobu słownikowego 🙂 mój blog byłby częściej odwiedzany. I ja nawet czasem rzucę jakąś ku..twą, ale generalnie wydaje mi się, że jakoś na blogu to tak niefajnie to robić.

    Polubienie

    1. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Nie prowadzę domu perfekcyjnie, bo brakuje mi czasu z nadmiaru innych zajęć i obowiązków. Może to charakter tej strony powoduje, że młodym kobietom łatwo przychodzi przyznawanie się do nieumiejętności radzenia sobie z prowadzeniem domu. Jak widzę zdjęcie ogromnego stosu garów wywalającego się ze zlewu, to mi się wydaje, że te gary były chyba przez tydzień celowo zbierane, żeby im zrobić zdjęcie i wrzucić do sieci. Wulgaryzmy? Z racji zawodu (emerytowany budowlaniec) znam ich całkiem sporo i czasami jak się mocno wkurzę, to ściany mojego mieszkania niejedno słyszały, ale to w emocjach. Może się zdarzyć, że charakter wpisu aż się prosi o bardzo mocne „słowo” i nie zarzekam się, że nigdy takowego nie użyję, ale na tym fanpejdżu przeklinanie jest na topie.

      Polubione przez 1 osoba

  3. No cóż, nie jestem perfekcyjną panią domu i nigdy nie będę. Mimo to staram się zachować jako taki porządek, gdyż w bałaganie tracę orientację. Nie wiem, gdzie co jest i wszystko robię dwa razy wolniej. Co do młodych – różnie to bywa. Znam zarówno bałaganiarzy, jak i porządnickich, którzy sprzątają tak perfekcyjnie, że ja im nigdy nie dorównam. 🙂 Natomiast, jeśli chodzi o wulgaryzmy, nie będę się zaklinać, że nigdy nie użyłam przekleństwa na własnym blogu, choć prawda jest taka, że zdarza mi się to bardzo rzadko. Ale jak już wypłynie, to wypłynie, nie wykreślam. 😉

    Polubienie

    1. No to masz z porządkami tak jak ja. Raz lepiej, raz gorzej, ale bez przesadyzmu w żadną stronę. Czasami wpis na blogu wymaga podkreślenia emocji wulgaryzmem, byle nie za często. Mnie też może się to zdarzyć. W końcu jestem budowlańcem w stanie spoczynku, a więc łacina kuchenna nie jest mi obca. Jeśli zajrzysz na ten fanpejdż, to odniesiesz wrażenie, że tam używanie słów na „ch” i „k” jest wręcz w dobrym tonie. I to mi się nie podoba.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Przeklinanie jako coś stałego i wręcz wskazanego również mnie nie kręci. Tyle jest różnych słów w języku polskim, że nawet rozedrgane emocje czy inne nastroje można podkreślić bez wulgaryzmów, ale wtedy wiadomo, trzeba się wysilić.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s