To ty mnie połknęłaś?!

Dziś jest rocznica urodzin mojego Syna. W sobotę, dwudziestego piątego lipca o godzinie 12-ej min. 55 urodził się nasz chłopczyk. Waga 3500 g., długość (wzrost) 54 cm. 10 punktów w skali Apgar. To był najcudowniejszy prezent od Boga w przeddzień moich imienin i na resztę mojego życia.

Od tamtego dnia minęło  -dziesiąt lat, ileś tysięcy dni, ileś setek tysięcy godzin i miliony minut. Czas płynie nieubłaganie. W każdej minucie, godzinie, każdego dnia coś się w naszym życiu dzieje, a nasz mózg niezauważalnie dla nas wszytko „notuje”. Są wydarzenia, które wywarły na nas tak duże wrażenie, że choć mijają lata, wciąż o nich pamiętamy na bieżąco, i takie, które śpią sobie zakopane gdzieś głęboko w zakamarkach naszego mózgu, po to, żeby się obudzić pod wpływem jakiegoś impulsu.

Dzień dzisiejszy jest dla mnie dniem wspomnień. Chwil radosnych, i nie tylko……..

Ponieważ ostatnio smutków mi nie brakuje, postanowiłam ze wspomnień o moim synu wybrać jedno z tych pogodnych……

Moje dziecko miało wtedy około pięciu lat, i było jeszcze jedynakiem. Pewnego dnia, w trakcie zabawy, nagle zadał mi pytanie -” mamo, a skąd ja się wziąłem na tym świecie?” Na chwilę mnie przytkało, ale ponieważ uważałam, że nie będę dziecku opowiadać głupot o bocianach i kapuście, więc mu odpowiedziałam, że zanim przyszedł na świat, był u mamusi w brzuszku. Mój syn zaniemówił. Otworzył szeroko swoje wielkie brązowe oczęta i zdumiony krzyknął – „to ty mnie połknęłaś??!!!„. No nie – odpowiedziałam – i czekam co będzie dalej….. Na szczęście z kolei zainteresował się jak on się tam zmieścił, co on w tym brzuszku jadł, jak siusiał i robił kupkę….. Ja już nie pamiętam jak wybrnęłam z tej serii pytań, ale był usatysfakcjonowany. I na koniec oczywiście padło pytanie, jak on się z tego brzuszka mamy wydostał. Tu już (na szczęście dla mnie) nie miałam problemu z odpowiedzią. Powiedziałam mu (zgodnie z prawdą), że w szpitalu pan doktor rozciął mi brzuch i go wyjął.

Za rok, gdy urodziła mu się siostrzyczka, to po moim powrocie ze szpitala poprosił, żebym mu pokazała brzuch. Świeża blizna po drugiej „cesarce” utwierdziła go w przekonaniu, że mama nie kłamała.

I tak, udało mi się przebrnąć szczęśliwie przez pierwszą lekcję uświadamiania mojego pierworodnego, co przecież nigdy nie jest łatwe, gdy kłopotliwe pytania zadaje rozgarnięty kilkulatek. Wiedzą o tym chyba wszyscy rodzice 🙂

Reklamy

Jedna myśl na temat “To ty mnie połknęłaś?!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s