Zapach lasu i chatka Baby Jagi

           Coś mnie dzisiaj nosi (albo roznosi) od wewnątrz. Ja, zagorzała domatorka którą z chałupy trudno kijem wygnać, dziś postanowiłam wyjść z domu z mocnym postanowieniem że nie wrócę aż odzyskam spokój ducha. Cel – las. Nie mam daleko. Raptem kilkaset metrów. Choć moje osiedle na skraju lasu położone jest, nie byłam tam chyba z pięć lat. Pomyślałam sobie że zobaczę co się zmieniło. Oj zmieniło się. Zniknęły znajome ścieżki. Zarosły chaszczami. Widać że inni ludzie też nie bywają tu często. Las przestał być modny jako miejsce rodzinnych spacerów.  No i zyskał na tym. Nie jest tak zdewastowany jak dawniej. Przez te kilka lat przyroda przynajmniej częściowo odrobiła to, co ludzie zniszczyli, rozdeptując ten piękny zakątek wszerz i wzdłuż.

              Doceniając starania przyrody, ja mieszczuch zasiedziały w betonowych murach stanęłam na skraju wydawało mi się splątanego nie do przebycia gąszczu krzaków broniącego dostępu do drzew i zastanawiałam się jak przez nie przebrnąć.             Ryzykując wybiciem oka, podrapaniami i podartą odzieżą ruszyłam przed siebie rozgarniając krzaczyska lub nurkując pod nimi. Udało się. Oczy całe. Dotarłam do pierwszych drzew tylko trochę podrapana. Warto było. Uderzył mnie w nozdrza zapach. Zapach lasu. Drzew. I nagle stałam się małym, dziesięcioletnim dzieckiem. Dzieckiem, które było dawno, dawno temu na kolonii w ośrodku położonym wśród takiego lasu. Z tamtego pobytu jedynym wspomnieniem jest pachnący upojnie latem las po którym biegaliśmy z innymi dzieciakami i stojąca pośrodku lasu wśród drzew chatka. Chatka była dziwnie malutka. Miała jedną izdebkę. W trzech ścianach okienka a w czwartej drzwi. Była nie umeblowana. Zaglądaliśmy do tej chatki i wyobrażali sobie że jest to domek Baby Jagi. Brakowało nam tylko kurzej stopki na której powinna stać. Ale od czego dziecięca wyobraźnia. Skoro chatka pusta, to znaczy że Baba Jaga się wyprowadziła i zabrała stopkę i meble do nowego domku. To były piękne szczęśliwe wakacje. Zapomniane do dzisiaj. I nagle jakby się w mojej głowie otworzyła jakaś klapka.

             Las pachnie dzisiaj tak jak przed laty. Tylko wrażliwość emocjonalna już nie ta. Cieszę się że dzisiaj udało mi się uchwycić ten zapach, a on przywołał to urocze wspomnienie.   

   

Reklamy